Dlaczego wybrałam project management - porady dla rozważających ten kierunek

30 września
Olga Tvardovskaya
Dlaczego wybrałam project management - porady dla rozważających ten kierunek
Mam na imię Olga, jestem Project Managerem, mam doświadczenie w pracy z różnymi branżami i praktykami. Wiem wiele o budowaniu procesów, zespołów, komunikacji i nie tylko. Lubię swoją pracę i głęboko wierzę, że zarządzając projektami, możemy zmieniać świat.

Do niedawna nie zastanawiałam się nad pytaniem: „Dlaczego właśnie zarządzanie projektami? Dlaczego wybrałam ten obszar?”. Ten artykuł jest wynikiem moich przemyśleń. Materiał zainteresuje zarówno początkujących managerów, jak i tych, którzy dopiero szukają siebie lub myślą o zmianie zawodu. I oczywiście wszystkich, którzy chcą poznać tę profesję od kuchni. Zacznijmy.

Czasami bardzo trudno jest wyjaśnić, dlaczego coś ci się podoba. Ja, na przykład, zawsze lubiłam rysować. Ale zapytaj mnie: „Dlaczego to robisz? Co dokładnie cię przyciąga? ”- nie będę wiedziała, co odpowiedzieć. Praca daje przyjemność, biegnę do przodu i chcę robić więcej, lepiej i szybciej. Czy to nie jest najważniejsze?

Prawdopodobnie nie zastanawiałabym się dalej dlaczego lubię zarządzanie, ale mój mózg, gdy tylko się nudzi, zaczyna zachowywać się odrobinę dziwnie. Stara się wszystko analizować, czy go o to proszę, czy nie. Dlatego zainteresował się tym, dokąd chcę iść dalej i doszło między nami do takiego (wewnętrznego) dialogu:


Mózg: Wiesz już, jak to zrobiłaś, skonfigurowałaś. Może potrzebujesz robić coś bardziej skomplikowanego lub zmienić format? Dlaczego w ogóle to robisz?

JA: Nie wiem... To jest moje powołanie, spodobało mi się... I moim zdaniem lubię ...

Mózg: Co dokładnie? Dlaczego?

JA: Zadajesz zbyt trudne pytania. I generalnie jestem zajęta (Zaczynam szybko przeglądać pocztę)...


Ale od siebie nie uciekniesz. Pewnego wieczoru uzbrojona w filiżankę kawy, długopis i zeszyt zaczęłam sporządzać listę rzeczy, które motywują mnie w pracy. Od razu chciałam dodać, jakie trudności pojawiają się w każdej z kwestii. A oto, jakie wnioski zebrałam.

PRACA W ZESPOLE

Tutaj wszystko jest proste: z natury jestem graczem zespołowym, wierzę, że ludzie mogą się uzupełniać. Uważam też, że to dzięki współpracy możemy w pełni odkryć swój potencjał. Wydaje mi się, że to nie jest moja indywidualna cecha. Ludzie tacy są. To nie przypadek, że rynek jest zalewany grami oferującymi tryby kooperacji: zestawy drużyn, klanów, sojuszy itp. Liczba chętnych do gry tylko rośnie.

Możesz argumentować: „Praca jest inna. Tutaj możesz polegać tylko na sobie! ” Być może, ale wtedy wszyscy musieliby być zaznajomieni z każdym niuansem  związanym z zawodem. W przeciwnym razie, jak sprawdzimy, czy zespół działa prawidłowo?

Przyznaję, że były trudności. Na przykład zaangażowanie ludzi w zespoły nie zawsze kończy się zgodnie z oczekiwaniami. Współpraca z ludźmi próbującymi ukryć się w tłumie to straszne rozczarowanie. Zawsze są zajęci, ciągle coś robią, ale kiedy przychodzi czas, aby przekazać swój wkład do projektu, zawsze mają jakieś „ale”. Myślę, że każdy człowiek, niezależnie od zawodu, przynajmniej raz zetknął się z taką postawą.

Gdybym miała taką możliwość, od razu ostrzegłabym siebie: „Nie martw się! Będziesz spotykać się z różnymi osobami, ale nauczysz się je rozróżniać (przy okazji możesz napisać o tym osobny artykuł!). Nieco później zrozumiesz, jakie korzyści może przynieść każda z nich. Albo prawie wszystkie, bo z niektórymi będziesz musiała nauczyć się współpracować.".

RÓŻNORODNOŚĆ ZADAŃ

Project Manager ma tak wiele rodzajów zadań, że ich poukładanie zajmuje wiele czasu. Nie wspominając o tym, że radzi sobie z zupełnie różnymi klientami, prośbami, wymaganiami, zespołami i produktami. Wydaje mi się to bardzo atrakcyjne, bo moment, w którym wszystko działa automatycznie nadchodzi dość późno. A kiedy to w końcu się stanie... To nadal branża IT! Co roku pojawiają się nowe odkrycia, rozwiązania i trendy.

Spróbuję wyjaśnić, dlaczego ta różnorodność jest szczególnie widoczna w pracy kierownika projektu:

  • Jest łącznikiem w negocjacjach między klientami, zespołami  i firmą. Wymaga to częstej komunikacji, musisz się na to wcześniej przygotować.
  • Równolegle w tle organizuje procesy... I muszą być one zorganizowane tak, aby wszystko wydawało się płynąć w naturalnym porządku przy wysokiej produktywności. Zapotrzebowanie zespołu na PM powinno być stopniowo zmniejszane i najlepiej ograniczane do minimum.
  • Manager wypełnia luki w pracy zespołu bezszelestnie, jak cień... Nie oznacza to, że jeśli Piotrek jest chory, to zamiast niego siadamy do kodowania, albo jeśli Ania nie ma czasu na projekt, zaczynamy rzeźbić ikony. Chodzi raczej o zrekompensowanie luk w komunikacji i zrozumieniu, na jakim etapie jesteśmy, co robimy i dlaczego, o rozwiązywanie konfliktów, pracę z blokerami, kontrolowanie zaległości, ryzyka i równowagi zasobów, debugowanie mechanizmów reagowania na niestandardowe sytuacje. Najprawdopodobniej sam zespół poradzi sobie z większością z powyższych kwestii. Jednak skupiając się na zadaniach bezpośrednich, można łatwo przeoczyć coś ważnego w przepływie codziennych czynności. W rzeczywistości zatem wyznacza się konkretną osobę odpowiedzialną za projekt.
  • Uosobienie elastyczności! Tak, musisz być w stanie dostroić się do różnych zespołów i etapów projektów, do ludzi o różnych temperamentach. Będziesz musiał opanować style komunikacji i podejścia do motywacji, zastanowić się, w jaki sposób klient prowadzi interesy i zachować spokój, gdy różni Product i Delivery Managerowie zadają ci pytania.

Podam kilka przykładów z życia. Najpierw o klientach. Klient to startup, osoba nietechniczna, bardzo zajęta i nieustannie przeskakująca od pomysłu do pomysłu. Łatwo się z nim pracuje, chętnie nawiązuje kontakt, jest zainspirowany i motywuje sukces swojego pomysłu. To prawda, że nic lub prawie nic nie pamięta z twoich dyskusji. Potrafi biec daleko przed siebie, zapominając o tym, co trzeba było zrobić po drodze. Nie rozumie priorytetów i wymagań. I tutaj bardzo ważne jest, aby nie ulec jego euforii, ale spojrzeć na rzeczy realistycznie, uziemić klienta, jeśli to konieczne, nawet jeśli musisz odgrywać rolę złego gliniarza.

Może to co napiszę jest niepopularne, ale tutaj tkwi pech: sukces towarzyszy klientowi (i tobie jako jego zespołowi technicznemu) tylko wtedy, gdy wszystko jest dopracowane, działa i przynosi wymierne rezultaty. Nawet jeśli pozornie robisz coś pożytecznego, krytykuj siebie i pytaj, czy to naprawdę ważne. Nie czekaj na instrukcje klienta, który jest pełen innych obaw, wahaj się, zastanawiaj, rozważaj, a jeśli widzisz zaniedbania/nowe możliwości, od razu wskaż je klientowi.

Teraz o zespołach. Tutaj są nieskończone możliwości. Zaczynając od tego, że introwertyk i ekstrawertyk mogą dostać się do twojego dwuosobowego projektu i trudno będzie im znaleźć wspólny język. I kończąc na sytuacji, w której każdy z kilku seniorów w zespole wie najlepiej, jak zrobić coś dobrze. Co więcej, szczerze wierzy, że nie jest wystarczająco doceniany i stara się brać tylko najciekawsze zadania dla siebie, pozostawiając bardziej rutynową pracę innym samym seniorom.

Na początku wszystko to wymaga dużo energii: z mojego doświadczenia wynika, że nie każdy chce pracować w tym trybie. Kiedyś wzięłam projekt od PM, który zdecydował się wrócić do kodowania. Liderzy zespołów wracają na pozycję programistów jeszcze częściej. To kwestia czysto osobista, nie należy płynąć z prądem i myśleć, że przejście na stanowisko managera to jedyny sposób na rozwój kariery. Pomyśl, co jest dla ciebie najlepsze.

Project Management article

ZADOWOLENIE Z WYNIKU

Różni się znacznie w zależności od projektu i może być zarówno silnym motywatorem, jak i demotywatorem. Największą satysfakcję daje oczywiście praca nad rozwojem produktu ( jeśli okaże się on dobry). Chociaż w rzeczywistości firmy usługowe mają z tego punktu widzenia nie mniejsze możliwości. Angażujesz się w różne projekty, często powierza ci się ważne fragmenty kluczowych decyzji. To prawda, że znacznie trudniej jest pochwalić się udziałem w projekcie (czasami jest to wprost zabronione przez umowę o zachowaniu poufności). Ale ty nadal będziesz wiedział, jaką wspaniałą rzecz tworzy twój zespół.

Pamiętam, jak pracowaliśmy nad aplikacją dla osób zakażonych wirusem HIV, której głównym celem było wsparcie i pomoc w terapii śledzącej (aplikacja zawierała osiągnięcia, success stories, ankiety itp.). Projekt był złożony: nasz klient podpisał z klientem końcowym umowę na „stałą cenę”, podczas gdy discovery nie zostało przeprowadzone wystarczająco starannie. Wymagania nie zostały sfinalizowane, ale umowa została już podpisana. Działaliśmy mądrze i zabraliśmy się do pracy na zasadzie „time and material”. Wydawałoby się, że można spokojnie pracować, ale klient od czasu do czasu domagał się dodatkowej pracy, próbując zatuszować własne niedociągnięcia.

Tak więc sama misja aplikacji po prostu pociągnęła całą sytuację. Za każdym razem, gdy myśleliśmy o tym, co robimy i dla kogo, inaczej patrzyliśmy na nieporozumienia, trudności i zmęczenie. To zmotywowało nas do dalszego rozwoju z nowymi mocnymi stronami i pomysłami.

Prawdopodobnie, jeśli budujesz sklep sprzedający wątpliwe suplementy diety lub platformę do płatnych kursów, które obiecują natychmiastowe wzbogacenie się zaraz po ukończeniu szkolenia, odczucia będą odwrotne. Kiedyś czułam się nieswojo w projekcie związanym z hazardem, chociaż wiem, że istnieje na ten temat inny pogląd, poparty całkiem rozsądnymi argumentami.

Dodam tylko, że postrzeganie zalet produktu jest dość subiektywne. Myślę jednak, że Project Manager, jako osoba odpowiedzialna za całość projektu, jest szczególnie silnie zależny od tego, co robi zespół. Chociaż oczywiście ten czynnik wpływa na wszystkich jego uczestników, niezależnie od roli.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Wiele osób lubi żartować, że „PM jest tym, kto powinien być dostępny zawsze i wszędzie”. Nie jest to do końca tak, chociaż jest w tym sporo prawdy. Rzeczywiście będziesz proszony o więcej niż inni. Czasami może to być obraźliwe, ponieważ twój autorytet może nie odpowiadać skali odpowiedzialności. W takich momentach czujesz się jak worek treningowy, który zaraz wybuchnie.

Niemniej jednak, gdy wszystko idzie bardzo źle i myślisz o kruchości życia, wystarczy wsłuchać się w głos, który brzmi w twojej głowie: „Co do cholery… Zrobię to dla nich, zasługują na najlepsze! Z takim zespołem postawię na wodzie każdą łódź i wypełnimy naszą misję”.

A potem siadasz, zakasujesz rękawy, mierzysz się z obliczeniami, terminami, wymaganiami, szukasz alternatyw, kombinacji, ekspertów do konsultacji, robisz wszystko, co możliwe i niemożliwe. Były też przeróbki, ale świadome i dobrowolne. Oczywiście takie sytuacje będą raczej wyjątkiem od reguły. Ale musisz też być na nie przygotowany.

A jednak odpowiedzialność przejawia się przede wszystkim nie w epizodycznych „akcjach ratunkowych”, ale w systematycznej opiece i pracy nad projektem. Trudno opisać, jaka radość płynie z tej właśnie odpowiedzialności. Ale ten, kto choć raz musiał przejąć kontrolę nad "statkiem" i bezpiecznie dostarczyć załogę po wykonaniu (a być może przepełnieniu) powierzonych zadań, nie zapomni tego uczucia.

DOCHÓD (Z CZASEM)

Fakt jest taki, że dochody będą rosły z czasem - nie jest przypadkiem, że poświęciłam temu tematowi osobny akapit. Nie stało się to w moim przypadku od razu, ponieważ zaczynałam od małych firm. Klienci pochodzili głównie ze wschodu, pensje były symboliczne. Niemniej jednak nie narzekałam: mając za sobą tak skromne doświadczenie i tak mierny angielski wiedziałam, że mało kto da mi szansę na tym etapie.

Mam nadzieję, że teraz trochę łatwiej jest zacząć: w wielu miastach wzrosła liczba ofert pracy, wzrosły pensje początkowe (ponadto, jak mówią, mogą prawie się podwoić w ciągu 2-3 lat). Ale ta ścieżka z pewnością nie będzie pozbawiona trudności.

Nawiasem mówiąc, pensja nie była jedynym problemem. Obserwowałam też rzeczy nieprzyjemne z etycznego punktu widzenia. Oto przykład: firma, która ogłosiła rekrutację sprzedawców obiecując dobre wynagrodzenie. Przyszło wiele osób. Wszyscy siedzieli przy malutkich stolikach, żeby wykonywać cold calle. Nie płacono im za pierwszy tydzień, nazywając to stażem. I nikt nie mógł tego dłużej znieść - pracodawca miał niekończący się napływ darmowej siły roboczej do telefonowania i sprzedaży. Klienci również nie byli dobrze traktowani, karmieni fałszywymi nadziejami i nieprawdopodobnymi obietnicami.

Przepytywano cię także codziennie, kwestionując wszelkie wyniki. I zawsze oczekiwano brudnych technik i niekompetencji, równych ich własnym „standardom”.

W pewnym momencie omal mnie to nie sprowadziło z drogi managerskiej. Nie chciałem pracować w takim środowisku, próby zmiany go od wewnątrz były daremne, a na horyzoncie nie było alternatywy. I tylko wsparcie bliskich i wiara w moją pracę (jak lubię to nazywać - „powołanie”) pomogły mi przejść przez wszystkie trudności.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec dodam: próbuj, eksperymentuj, poszukaj siebie. Postaraj dowiedzieć się, co cię inspiruje. A jeśli czujesz, jaki jest właściwy dla ciebie kierunek, nie wycofuj się. Twoje wysiłki na pewno się opłacą!