Kodować czy sędziować? Oto jest pytanie

14 maja
Kodować czy sędziować? Oto jest pytanie
3 wyzwania, 30 godzin kodowania, 24 drużyny – tak wyglądał hackathon Hack{IT}Over, który odbył się w dniach 27-29 kwietnia w Hanowerze.

Wydarzenie wspierane było przez firmę ubezpieczeniową Talanx. Wzięło w nim udział 120 utalentowanych osób, których zadaniem było zaprojektowanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych odpowiadających postawione przed nimi wyzwania. Zespołom przyznano szereg wyróżnień w różnych kategoriach, w tym nagrody pieniężne w wysokości od 2500 do 10000 Euro. Drużyny składały się ze specjalistów w dziedzinie biznesu, matematyki, IT, inżynierów, specjalistów UX/UI, którzy wspólnymi siłami opracowywali rozwiązania związane z mobilnością w kontekście pracowników i klientów firm ubezpieczeniowych, możliwości digitalizacji procesów biznesowych i przyszłościowym wykorzystaniu technologii rozpoznawania mowy.

Wiele rozwiązań przykuło uwagę jury. Kryteria, według których oceniano projekty to: skuteczność (w rozwiązywaniu problemów klientów), innowacyjność, efekt WOW (w kontekście implementacji) oraz jakość kodu. Ostatecznie za 3 projekty przyznano główne nagrody pieniężne. Pierwsze miejsce zajęła drużyna z Telli, która przedstawiła projekt oparty o interaktywną technologię, która pozwala klientom końcowym zrozumieć dokumenty prawne. Drugie miejsce przypadło teamowi Seraphim i ich rozwiązaniu, które pozwala połączyć klientów z odpowiednimi doradcami ubezpieczeniowymi. Zdobywcami 3 miejsca zostali członkowie zespołu InsurMe, którzy przedstawili aplikację pozwalającą na przetwarzanie zgłoszeń szkód w sektorze automotive za pomocą chatbota.

Oleksandr Trishchenko, Senior JavaScript Developer pracujący we Wrocławiu był częścią teamu sędziowskiego DataArt podczas hackathonu. Podzielił się z nami wrażeniami z uczestnictwa w wydarzeniu oraz obserwacjami na temat bycia członkiem jury.

Jak oceniasz motyw przewodni hackathonu i zaproponowane wyzwania?

Oleksandr: Hackathon był poświęcony innowacjom w branży ubezpieczeniowej. To sektor bardzo rozwinięty pod względem technologicznym, zwłaszcza w Niemczech, gdzie na ogromnym rynku konkuruje ze sobą wiele firm. Każda z nich stawia na coś innego, ale pewne jest, że ich produktom przygląda się wielu.

Często sam bierzesz udział w hackathonach. Lepiej czujesz się w roli uczestnika czy sędziego?

Oleksandr: Uwielbiam brać udział w rywalizacji. Czuje się wtedy presję czasu i ryzyko, a to daje motywację i cenne doświadczenie. Dla mnie emocje są ważniejsze niż nagrody.

Uczestnictwo w roli sędziego to także interesujące doświadczenie. Przez pierwsze dni jesteś przewodnikiem uczestników – odpowiadasz na pytania i dajesz im wskazówki techniczne. Próbowaliśmy podglądać, co uczestnicy umieszczają w swoich repozytoriach już na dzień przed końcem wydarzenia. Niestety – do ostatniej chwili kodu było niewiele, dlatego dzień finału był trudny – sprawdzaliśmy kod od rana do wieczora, nie licząc 10-minutowej przerwy na kawę…

Bycie częścią zespołu sędziowskiego to według ciebie…

Oleksandr: To bardzo, bardzo trudna funkcja, niezależnie od tego, co myślałem zanim spróbowałem się w tej roli. Rozumiem ogrom wysiłku, jaki każda drużyna musi włożyć w rywalizację, nie chciałem więc być niesprawiedliwy wobec żadnego zespołu. Dlatego sprawdzaliśmy kod bardzo rzetelnie. Zadawałem sobie pytania „czy jestem wystarczająco surowy” i czy „ta decyzja naprawdę była dobra”. Staraliśmy jak najdalej odsunąć się od bycia subiektywnymi. Na szczęście tych, którzy solidnie odrobili pracę domową albo hołdują zasadzie: „zbuduj makietę i udawaj, że działa” można zidentyfikować dość jednoznacznie.

Jaka jest twoja osobista opinia na temat samych drużyn?

Oleksandr: Drużyny były silnie. Wiemy o przynajmniej kilku uczestnikach, którzy przyjechali na hackathon z różnych miast i krajów. Będąc ekspertem technicznym, trudno ocenić biznesową wartość prezentowanych pomysłów, ale niektóre z nich chciałbym sprawdzić w działaniu.

Jakość kodu była zróżnicowana, uczestnicy podążali za różnymi praktykami i różniło ich podejścoe do problemu. Było kilka drużyn, które naprawdę zrobiły na nas wrażenie, a ich rozwiązania były doskonałe.

Co sądzisz o zwycięzcach? Jaki jest twój sposób na udany hackathon?

Trudno było ich oceniać. Wiele teamów zostało nagrodzonych przez sponsorów i moim zdaniem to jest w porządku – na wyróżnienie zasługiwały więcej niż 3 drużyny. By osiągnąć sukces w tego typu wydarzeniu potrzebne jest zaplecze intelektualne. Uczestnicy muszą być silni – bez tego nie ma rywalizacji. A zaplecze intelektualne wiąże się z zapleczem materialnym – tu już nie jest tak prosto.

Drużyny w trakcie rywalizacji

Team sędziowski DataArt